Gospodarstwo Rolne Joanny i Wojciecha Kaczyńskich

Mistrzowie otwarci na świat

       Mistrzowie otwarci na świat Są jednymi z najbardziej utytułowanych rolników w woj. podlaskim. W produkcji mleka i hodowli bydła osiągnęli już wszystko, co rolnicy mogą osiągnąć. Teraz stawiają przed sobą nowe wyzwania. Chcą prowadzić gospodarstwo agroturystyczne na wysokim poziomie.

       Joanna i Wojciech Kaczyńscy mogą być dumni z tego, co udało im się osiągnąć. Oni jednak myślą już o nowych wyzwaniach. Joanna i Wojciech Kaczyńscy z Mystek Rzymu zdobyli m.in. tytuły: krajowego Mistrza Agroligi, Rolnika Farmera Roku oraz Złotego Rolnika (wyróżnienie przyznane z okazji 15-lecia Agrobazaru).

       Na swój sukces Kaczyńscy pracowali przez wiele lat. Kiedy przejmowali gospodarstwo w 1989 r., mieli 15 krów. Jednak stopniowo powiększali stado. Produkcja na naprawdę wysokim poziomie zaczęła się po roku 1990. Wówczas założyli rurociąg, gospodarstwo przeszło na indywidualny odbiór mleka. Choć pierwszy projekt obory zrobili w 1995 r., z realizacją inwestycji czekali do 2001 r. Nie mieli wystarczająco dużo własnej ziemi.

       - I nie mając odpowiedniej bazy paszowej woleliśmy nie ryzykować - mówi Joanna Kaczyńska. Obecnie gospodarze posiadają 125 hektarów gruntów rolnych. Bo ziemia jest priorytetem - kupują ją systematycznie. Posiadają 120 krów, a łącznie z młodzieżą stado liczy 260 sztuk. Średnia wydajność od krowy wynosiła w minionym roku 9530 litrów.

       Przyznają, że dla producentów mleka są teraz złe czasy. Za litr mleka (sprzedają je do wysokomazowieckiej Mlekovity) otrzymują 95 gr. Jest to cena nieopłacalna. - Zaczęliśmy więc ciąć koszty, szukać oszczędności - mówi Wojciech Kaczyński. - Od października korzystamy tylko z pasz wyprodukowanych we własnym gospodarstwie. Nie możemy pozwolić sobie na zakup pasz treściwych, które są drogie.

Nie zamkną się w czterech ścianach

Ale nie oznacza to, że nie planują już żadnych inwestycji. Po prostu ostrożnie podchodzą do planów na przyszłość. - Myślimy, by skorzystać z PROW-u, ale jeszcze nie wiemy czy w najbliższym czasie będzie nas na to stać - mówi pani Joanna.

       Gospodarze z Mystek Rzymu są pewni jednego. Choć mocno tną koszty produkcji, to nie zamierzają zrezygnować z udziału w wystawach zwierząt. - Na tym na pewno oszczędzać nie będziemy - zapewniają. - Dlaczego? Bo dla nas jest to doskonałe źródło poszerzania swojej wiedzy dotyczącej hodowli bydła. I podczas takich imprez mamy też okazje, by porównać osiągnięcia: swoje i innych rolników.

       Cieszą się, że kilka lat temu udało im się wygrać konkurs Agroligi, bo dzięki temu mają kontakt ze wspaniałymi ludźmi, ludźmi sukcesu. - Jeżdżąc na takie spotkania ładujemy akumulatory - mówi pani Joanna. I z tego właśnie są dumni, że pomimo różnych problemów potrafią optymistycznie patrzeć w przyszłość, integrować się z innymi gospodarzami, śmietanką polskiego rolnictwa. Latem minionego roku w ich gospodarstwie odbyła się impreza z cyklu z wizytą u mistrza. Spotkało się tam grubo ponad 100 osób z całego kraju: laureaci konkursów rolniczych, przedstawiciele władz samorządowych, instytucji rolniczych, firm z branży przetwórstwa rolno-spożywczego. Wszyscy byli pod wrażeniem tego, co udało się osiągnąć gospodarzom z Mystek Rzymu.

       Ale już stawiają przed sobą nowe wyzwania. Zamierzają rozkręcić gospodarstwo agroturystyczne. Prowadzą je już od dłuższego czasu. Chcą kupić konie. - Myślimy też o budowie krytej ujeżdżalni - mówi Joanna Kaczyńska.

Poznaje Podlasie

Według niej jest zapotrzebowanie na agroturystykę. Dlatego robi kurs przewodników turystycznych województwa podlaskiego (udało się na ten cel wykorzystać dotacje z funduszy unijnych). Ocenia, że to może pomóc nawiązać współpracę z PTTK.

       - Dużo się nauczyłam, poznałam wszystkie zakątki województwa podlaskiego - podsumowuje gospodyni z Mystek Rzymu. - Teraz sama czuję się pewniej, wiem co podpowiedzieć gościom. Bo turyści są bardzo wymagający. Chcą otrzymać od rolnika dużo wiadomości. Ale za to później wracają.

       Joanna i Wojciech Kaczyńscy mają czwórkę dzieci. Synowie są jeszcze w domu, ale dziewczyny uczą się w liceach ogólnokształcących. W Warszawie. Czemu wybór padł na Warszawę, a nie Białystok czy położone parę kilometrów od domu Wysokie Mazowieckie?

       - Chcieliśmy by się zmierzyły z wielkim miastem - mówi Joanna Kaczyńska. - Warszawa się im nie spodobała, kochają Podlasie, choć wcześniej sądziły, że nie ma to jak w mieście. Starsza córka, Teresa, w tym roku będzie zdawać maturę. Myśli o prawie. Ale jednocześnie kończy też technikum rolnicze w systemie zaocznym.

Źródło: Gazeta Współczesna 30.03.2009, autor: Barbara Kociakowska

powrót do menu

160x75mediagaleriacertyfikatymapa

baner-prawy-200px

 

baner-prawy-nawozy

polifoska.pl

baner-prawy-agrolider

baner-prawy